KościołySukcesMembrany zwane pożądaniemWrocławPiosenka dla psaCząstki elementarneToriiDziewczyna w ruchuPrzystanek AlaskaNieboList motywującyJest ok.Siostro

dlaczego tak wysokie są kościoły
co w nich nas boli a co w nich nas nie boli
dlaczego tak pragniemy mamony
czy ona ma uczynić nas wolnym
dlaczego tak boisz się kresu
to koniec już koniec tego stresu

ostatni raz idę tą ulicą
przepalone latarnie mówią mi wszystko

dlaczego tak mkną nowe samochody
ile w nich strachu musi być przed nowym
te kamienice krzywo spoglądają
gdy on w ciemnościach czeka tylko na nią

Kiedy już tak
dokopało, że
Usiąść źle
to podnieś się
Twój sukces czeka na Ciebie gdzieś

Dziesięć lat,
żadnych zmian
Od dnia matury
Co za bzdury
Twój sukces czeka na Ciebie gdzieś

Czy zawsze gwiazdą
chciałeś być?
Ambicji kit
nie moja myśl
Twój sukces czeka na Ciebie gdzieś

Jedno wiesz, zawsze obok ciebie jest
Jedna myśl, z którą dalej iść się chce

jesteś moim niespełnieniem
nie potrzeba mi nic więcej
nie potrzeba mi nic więcej

każdy skrawek Twego ciała
nie należy już do Ciebie
nie należy już do Ciebie

nie masz szans.
weź mnie stąd!
tylko Ty…
…możesz zmienić mój los

to co teraz między nami
pobudzone brzmią membrany
pobudzone brzmią membrany

rozkręcone do swych granic
atakują mnie falami
atakują mnie falami

 

czy szukać mam Ciebie w klubach tych
co zapite tańczą
czy szukać mam w tych oczach co
na mnie już nie patrzą
jeśli przemierzę zakamarki Twe
najmniej mi znane
czy usłyszę co mówisz mi
przez betonowe ściany

jaki piękny jest Wrocław gdy
nic się w nim nie dzieje
myślę sobie wtedy, że
mamy tylko siebie

za każdym razem gdy odznaczam coś
na Twojej mapie
nowo znaleziony kąt
wszystko inne tracę

płoną wystawy świąteczne
ktoś kupi dziś prezent
blada pogodynka w ekranie
odkrywa przed nami swój talent
a nasze konta wciąż puste
na uczuć i marzeń debecie

hej! ho! idziemy stąd
nie ma miłości na mieście

miłość to mały pies
pies co gryzie i liże
przygarnij go jeśli chcesz
znajdź trochę sensu w bezsensie
pokaż nam Lemmy gdzie pójść z tą wiedzą
pójść i w nic nie wdepnąć

Neutrony i protony walczą we mnie między sobą
Chcą wyprzedzić się nawzajem, nie chcą biec tą samą drogą
Sinusoidalna przestrzeń już rozsadza moje wnętrze
raz minusy, a raz plusy
dusza krzyczy jeszcze, jeszcze, jeszcze

Czuję w ciele dziwne dreszcze
Wewnątrz tego nie pomieszczę
ich ogromu nie ogarnę
rozsadzają mnie cząstki elementarne

Chcę pochłaniać rzeczywistość jakby była mym marzeniem
nie chcę biec już dalej w nicość, chcę oddychać czystym tlenem
z łóżka lekko chcę się zrywać
z ideą w głowie przeżywać, przeżywać, przeżywać…

co takiego jara mnie
Bez względu na mój stan
Pompuje czerwień krwi
Kopie zaspany czas
Mogę zmienić imię dziś
Zamienić cały kraj
Wszystko znajdę właśnie tu
Wrocław, Paryż, USA

przyjaciele odchodzą sami
Gubią się gdzieś między miastami,
Wszystko co zwiodło mnie w drodze
Zabiję to, zabiję to w sobie

zawsze kiedy muszę przejść
Polubić noc w środku dnia
Wiem co ogranicza mnie
Nikt inny tylko ja
Kiedy prostych słów już brak
I mądrych ludzi nadmiar
Zatracam się w cudzych snach
A przejściem jestem ja

przyjaciele przychodzą sami
Kryją się między miastami
Wszystko co przegapione
Odnajdę to, odnajdę to w sobie

umówiłaś się z nim na dwudziestą
Pierwszą czasu ziemskiego
Wszystko miałaś zaplanowane
Tylko nie to co powiedział on:
„Tak bardzo Cię kochałem
Tak bardzo, że aż mnie mdli”

dziewczyno bądź w ruchu

pracy nie znalazłaś
Portfel ukradli ci
Znaczysz teren swą miłością
Miłość znaczy tyle co nic
Magiczne słowo stabilizacja
Słowo klucz, słowo mit

nie szatan zdobi człowieka
Nie potwarz i gęba nie
Sklepy mono i stereo łez
Sklepy mono i stereo łez

niedaleko zmęczone serce
Odrobinę miejsca ma
Przystanek poza linią zdarzeń
Przystanek ego alaska marzeń

autobus pędzi
chętnych zabiera
W sekundy trzy
Tylko do przodu
Nigdy od zera
W sekundy trzy

zupełnie czysty zielony busz
Nic za plecami twardych słów
Każdy chce lub raz był tu już
Każdy ma szansę znaleźć się tu

dom, w którym mieszkam
Już nigdy więcej Cię nie zawiedzie
Pufem podeprę stolik
Okno zasłonię tablicą
Obrazek powieszę do góry nogami
Potnę zdjęcia i spalę

Niebo wisi dla zakochanych

tam gdzie trzymam zabawki
Będą mieszkać Twoje skarpety
Sprzątać będę w Twojej głowie
W mojej wannie będziesz się topić

cześć dzień dobry
Jak ci leci?
Tęsknisz za kimś?
Masz kogoś dość?

Każdy dom
I to co za oknem – wymyślił ktoś
Czemu wyglądasz
Jakbyś nie wiedział co
Dzieje się…

Nie liczy się pozorna chęć
Liczy się dzień
I to co z siebie dasz
Nie licz na chwile co
Nie wydarzą się

chcesz zmian
nie doceniasz tego co masz
Chcesz krzyczeć
I pokazać się
Nie masz już sił…

W niebieskim noc się śni
Pięknie razem z nią
Odejść musi gniew
Miłość miłością
I jest ok.
I jest ok.
Nie boję się
Bać mi się nie chce

Noc gwiezdny król
Wszystkim dzieli równo
Święty spokój
Głupota głupotą
I jest ok.
I jest ok.
Nie droczę się
Droczyć się nie chcę

Żaden bóg,
Żaden z nich.
Biorę to na siebie.

siostro możesz wciąż być dzieckiem
zamiast głowy wybierać serce
możesz być jedynym fanem
samej siebie siebie samej
możesz wkurzyć cały świat
zakochać się w nim jeszcze raz
zakochać się w nim
jeszcze raz

tak tak rozumiem
co potrzebujesz
tak tak czuję
przy czym odlatujesz

siostro musisz wiedzieć że
Twój kolejny krok nie zwiedzie mnie
pójdę z Tobą na samo dno
nawet gdy za gwiazdami tylko blade tło
pozory tak często mylą
musisz być w ruchu dziewczyno
musisz być w ruchu
dziewczyno